| Wirtualne kochanie, czyli ekspresja emocji przez Internet |
| Inne |
| Kamil Kuracki |
| poniedziałek, 24 lipca 2006 02:00 |
|
Strona 1 z 4 „Szukasz miłości? - Włącz komputer”Hasło reklamowe widniejące na plakacie popularnego pod koniec lat 90 amerykańskiego filmu Nory Emphron „Masz wiadomość” zdaje się być doskonałą receptą dla większości współczesnych samotników. Romantyczna, kultowa historia Kathleen Kelly (Meg Ryan) oraz Joe Foxa (Tom Hanks) to niewątpliwie klasyczny symbol charakterystycznej dla współczesnego społeczeństwa informacyjnego - tzw. Cybermiłości. Rozwijające się na szeroka skalę zjawisko powstawania związków za pośrednictwem Internetu bardzo wyraźnie świadczy o wielkiej atrakcyjności nieustannie kuszącej, szeroko rozumianej cyberprzestrzeni. To właśnie w tym wymiarze człowiek uwalnia się od ograniczeń ciała, okoliczności życiowych, mogąc w pełni swobodnie, komfortowo porozumiewać się za pomocą nowych form komunikacji synchronicznej (programy gadu–gadu, tlen, Speak Freelly itp.) i asynchronicznej (e–mail). Cyberprzestrzeń charakteryzująca się: wyobraźnią, interakcyjnością, dostępnością oraz anonimowością (Ben – Ze’ev 2005) staje się również miejscem, w którym zaobserwować można specyficzne, niekiedy dość oryginalne sposoby ekspresji ludzkich emocji. Zakładając równoległe występowanie dwóch kształtujących nas światów: realnego i wirtualnego (Błachnio 2003), oraz aktywne, emocjonalne uczestniczenie w tym jakże bogatym „wirtualnym laboratorium internautów” (Ben – Ze’ev 2005) warto pokusić się o dogłębną charakterystykę trybu emocjonalnego online. AntynomieRozważania nad naturą „internetowych” emocji rozpocząć należy od wskazania głównych antynomii rządzących relacjami uczuciowymi online. Jak zauważa Ben – Ze’ev (2005) najważniejsze z nich to:
Wszystkie one przy znacznym zaangażowaniu psychicznym umożliwiają wytworzenie tzw. „bliskiej więzi na odległość”. Internet staje się więc miejscem spotkań bezpośrednich pod względem czasu, spontanicznych a przy tym pokonujących bariery fizycznej odległości. Z uwagi na potrzebę szybkiego porozumiewania się zachodząca tu e–komunikacja jest dość prosta i zwięzła. Nie oznacza to jednak zubożenia treściowego komunikatów. Wręcz przeciwnie, cyberprzestrzeń umożliwiła powstanie nowych, zaskakujących sposobów wyrażania własnych uczuć, stanów, nastrojów. Do najciekawszych z nich zaliczyć można, zaproponowane w 1982 roku przez Scotta E. Fahlamana – emotikony (Sokół 2004). Te ustawione w sekwencje kolejne znaki klawiatury komputera, tworzące symboliczne „buźki” ( :-) radość, :-( smutek :-0 zdziwienie :- zaskoczenie itp.) bardzo szybko zyskały aprobatę szerokiego grona internautów. Emotikony stały się niewątpliwe jednym z największych fenomenów językowych XX wieku. Stawiane na początku, w środku czy też na końcu e-wypowiedzi bardzo skutecznie podkreślają bowiem reakcje emocjonalne rozmówców, nadając swoistą temperaturę poszczególnym słowom i zdaniom.
Równie interesująca jest ich odmiana graficzna w postaci niewielkich plików .gif, dostępnych w komunikatorach internetowych (IM – Instant Messaging), czatach i programach pocztowych (Sokół 2004). Podobnie jak w przypadku „uśmieszków” tekstowych - ich główną funkcją pozostaje ubarwianie wypowiedzi emocjonalnych oraz dodawanie im odrobiny pikanterii. Podkreślając bogactwo zwięzłych wypowiedzi internetowych należy również wspomnieć o tzw. akronimach - swoistych zestawieniach literowych funkcjonujących jako skróty potocznych anglojęzycznych wyrażeń używanych w slangu komputerowym (Sokół 2004). Wprawdzie większość z nich to skróty angielskie, jednakże coraz częściej spotkać można ich polską odmianę, tak jak chociażby: ChOTP (Chcesz o tym porozmawiać?) czy też (B)P,PPNMSP (Bardzo przepraszam, po prostu nie mogłem się powstrzymać). |















