Otwórz już oczy
Jak długo śpisz? Czy się wysypiasz? A może cierpisz na bezsenność? Ile tak naprawdę powinniśmy spać?
Pooglądasz ze mną?
Kto nie słyszał stwierdzenia: "książki są dobre dla dzieci" lub "telewizja jest szkodliwa dla dzieci"?
Syndrom ostatniej piosenki
Znacie to doświadczenie, kiedy melodia wtrąca się w Twoje myśli i wiruje w powtarzającej się pętli?
Szewcy bez butów
Powiem ci ze wstydem, patrząc z dzisiejszej perspektywy, ja i wielu „kandydatów na pomagaczy” byliśmy nieco zarozumiali. Metodologia badań psychologicznych i analiza statystyczna – baza psychologii naukowej – budziły naszą niechęć, a fascynowały niebazujące na badaniach, raczej filozoficzne, wynurzenia psychoanalityków lub psychologów humanistycznych. I uznawaliśmy, że to właśnie jest prawdziwą psychologią.
To tylko gra!?
Kto nie słyszał stwierdzenia, że gry znieczulają mózg? Nie od dziś obwinianie gier komputerowych za agresywne zachowanie dzieci, młodzieży, czy nawet dorosłych jest pewnego rodzaju normą społeczną. Bo w końcu gdzieś musi być winowajca, czyż nie?
Popkultura czy poptresura?
Po pierwsze – emocje i nawyki
Popkultura to wytwór, który ma jedno przeznaczenie: przynieść zysk. Twórcy przemysłu popkulturowego doskonale opanowali repertuar technik, których zastosowanie ułatwia zbycie pop-produktu. Nieodłącznym elementem ich strategii jest posiłkowanie się jednym z najważniejszych komponentów życia psychicznego jednostki: jej emocjami. Niegdyś przy zakupie czegokolwiek główny argument stanowił namysł nad tym, do czego coś nam jest potrzebne. Z chwilą, kiedy moce wytwórcze i rozwój przemysłu sprawiły, że na rynku obecnych jest dużo więcej dóbr niż możemy ich nabyć, nabywcom należy wmówić, że w istocie potrzebują czegoś bardziej, niż im się wydaje. Czyni się to wzbudzając określone emocje. Kusi się przecenami, powołuje na autorytety, obiecuje poprawę wizerunku, ułudę wysokiego statusu, apeluje do naszej próżności, pragnienia bycia pożądanym, szanowanym, na czasie, cool. Każda z tych pokus to apel do naszej emocjonalności. Oferta pop-kulturalna zaprasza do kin obiecując ekscytujące przeżycia, niepowtarzalne doznania, prawdziwą kanonadę uniesień, prasa krzyczy nagłówkami, epatuje skandalem, przemocą i seksem, telewizja idzie w ślad za nią i dodaje coś od siebie: info-tainment. Kolaż rozrywki i wiadomości (ang. information – informacja, entertainment – rozrywka), dzięki któremu nawet programy stricte informacyjne przepełniają przerażeniem, współczuciem, gniewem, bądź wywołują salwy śmiechu (tym skuteczniej bowiem utrzymają swego widza w ryzach, czyli w fotelu, a telewizji zapewniają wpływy z reklam).
Sęk w tym, że informacje podawane z wykorzystaniem kanału emocjonalnego stanowią „drogę na skróty”: nie są one poddawane racjonalnej ocenie. Bliżej im właśnie do wspomnianej wcześniej tresury. Jak przekonują Tyszka oraz Falkowski, psychologowie specjalizujący się w badaniu zachowań konsumenckich, zaledwie 33% zakupów jest przemyślanych. Z tego wniosek, że lwia część rynku zawładnięta jest przez zachowania nieplanowane! Każdy socjolog zgodzi się, że kultura nie działa w taki sposób. Jej rolą jest wprowadzać porządek, regulować. Działania typowo emocjonalne – a przez to także samolubne – to domena proto-kultur takich samych, jak te szympansie. Jeśli coś jest przyjemne – jest automatycznie warte nabycia. Jeśli termity są smaczne – będę się nimi opychał do oporu.
Teoretycznie nie brzmi to groźnie, w końcu co złego w zaspokajaniu swoich pragnień? Niestety, popkultura nie jest zainteresowana zaspokajaniem na małą skalę, musi mieć ono wymiar globalny i totalny. Skutkiem czego, przyjmuje ona postać rozedrganej feerii barw, atakującej nasz umysł z każdej możliwej strony. Oferta popkulturalna utkana jest z nieustających niespodzianek i konfrontacji, konsumenci zaś najnormalniej w świecie przyzwyczajani są do stanu nieprzerwanej ekstazy rozrywkowo-informacyjnej, poszukują wciąż nowych bodźców, rozglądają się za każdą nowinką i poddają się propagandzie kreującej kolejne potrzeby: posiadania najnowszego modelu komórki, obejrzenia kolejnego sequela, uczestnictwa w zjawisku koniecznie mającym status kultowego [sic!]. Korzyści takich zabiegów są pozorne. Większość potrzeb pozostaje bowiem zaspokojona na czas bardzo krótki.
Znamienne, że popkultura oferuje nam swoje wytwory z zachowaniem trzech kryteriów: bezwarunkowości, natychmiastowości i nieograniczoności. Zdaniem psychologów rozwojowych są to cechy świetnie opisujące nie tylko współczesnego konsumenta, ale i… rozkapryszone dziecko, potupujące na progu sklepu, które chce mieć wszystko na zasadzie „dużo, teraz, bo tak”. Skoro duże dziecko stanowi normę – gdzie podziali są dorośli?
Tresura i rozkapryszenie to z pewnością słowa brutalne, jednak jak inaczej nazwać silne przyzwyczajenie wprawiające w stan konsternacji fanów telenowel czy teleturniejów, którzy boją się, że opuszczą ulubiony odcinek? Jak inaczej nazwać rzesze miłośników takich seriali jak „Lost” czy „Prison Break”, którzy po ściągnięciu z sieci kilku serii niemal barykadowali się w domu na kilka dni by z wypiekami na twarzy i workami pod oczami obejrzeć wszystko na raz, o czym po wielokroć słyszałem z relacji znajomych (sam opamiętałem się po drugiej serii „Prisonów”).
Po drugie – odbiorca
Antropologowie kulturowi w swoich dalekich wojażach ku plemionom pierwotnym zawsze opisywali ten sam element: różnorodność ról członków w badanej grupie. Zróżnicowanie ich obowiązków, statusu, funkcji itd. Zwracali uwagę na istnienie specjalnych rytuałów przejścia, kiedy to np. chłopiec oficjalnie uznawany zostawał za dojrzałego mężczyznę, dziewczynka za kobietę, para za małżeństwo a najdzielniejszy wojownik za wodza. Takie kategorie społeczne były rozłączne, tzn. nie można było być jednocześnie chłopcem i mężczyzną, kawalerem i mężem, sługą i panem. Nie do pomyślenia było, by członkowie tych grup stanowili homogeniczność. W istocie, cechą kultury jest przypisywanie ludziom różnych ról a tym, co czyni z nas istoty zdolne do zrozumienia kultury jest świadomość, że inni oczekują od nas określonego zachowania. Popkultura rezygnuje jednak z tych kryteriów. Tacy myśliciele jak Jonathan Barber czy Neil Postman słusznie zwracają uwagę na zanikanie jednej z podstawowych kategorii w kulturze Zachodu – dzieciństwa. Medioznawcza Jerzy Bobryk idzie jeszcze dalej i procesy zachodzące w popkulturze nazywa wprost makdonaldyzacją umysłów: wszyscy myślimy podobnie, podobnie analizujemy informacje, mamy podobne zdanie i od nas wszystkich – jako od konsumentów – oczekuje się dokładnie tego samego. Mamy stanowić publiczność, jednomyślnie zachwyconą i gotową bulić za swój zachwyt ciężkie pieniądze. Odbiorcą popkultury może być i jest praktycznie każdy. Nie potrzebujemy już żadnych rytuałów przejścia (czegoś na kształt pierwszej komunii z Internetem), nie potrzebujemy też żadnego przewodnika po świecie popkultury – sami dobieramy sobie najciekawsze kąski z dostosowanego do naszych potrzeb menu. Niepotrzebny nam już mędrzec, szaman czy mistrz, który uroczyście przekaże nam pałeczkę mówiąc „już czas, jesteś gotów”. Każdy robi to na własny rachunek, z tego też powodu nigdy nie powstanie żadna „tradycja popkultury” (podobnie jak żaden tresowany piesek nie przekaże sztuki chodzenia na dwóch łapach innym czworonogom). Nie mamy na przykład wśród konsumentów czegoś na kształt warszawskiej szkoły interpretacji twórczości Dody, czy toruńskiej filozofii Matrix. Tego rodzaju zjawiska nie wydawałyby się jednak niedorzeczne, gdyby między fanami istniała szeroka komunikacja i regulujące ją normy (czyli po prostu kultura!). Oczywiście nie można pomijać działań tzw. fandomów, czyli społeczności fanowskich, które faktycznie są w stanie wygenerować coś takiego jak późnoniemiecka wykładnia myśli Obi-Wana Kenobiego, jednak są to zjawiska niszowe, które sytuują się daleko poza obszarem zainteresowań statystycznego zjadacza pop-papki. Ten bowiem woli nie zadręczać się sposobami interpretacji czegokolwiek, tylko po prostu dobrze się zabawić i basta. Do pełnowymiarowej, nieokiełznanej konsumpcji nie potrzebny jest nam nikt. Wystarczy odpowiedni zasób środków. Nawet bezludna wyspa – o ile wyposażona jest w stałe łącze i posiada rzecz jasna choć jednego użytkownika – może stać się takim samym przybytkiem konsumpcji co kinowy multipleks. A zatem możemy uczestniczyć w kulturze zupełnie samotnie, nie wypowiadając przy tym jednego słowa, nie oglądając się na innych i nie ruszając się z miejsca? Żadna definicja kultury formułowana na polu antropologii, socjologii czy psychologii społecznej nigdy dotąd nie przewidywała takiego paradoksu! Popkultura zaś uczyniła z niego jeden ze swoich dogmatów.
Nigdy dość. Mózg a uzależnienia
Historia nałogów i procesu zdrowienia autorki, ale też omówienie z perspektywy badaczki zmian zachodzących w mózgu i zachowaniu na skutek długotrwałego uzależnienia.
W zakamarkach mózgu
Wybitni naukowcy o fascynujących funkcjach ludzkiego mózgu!
Zbiór intrygujących esejów autorstwa należących do światowej czołówki neuronaukowców, zawierający analizy dziwnych i sprzecznych z intuicją aspektów funkcjonowania ludzkiego mózgu.
Myślenie czarno-białe
Wyznaczamy granice, a większość rzeczy w życiu dzielimy według prostego czarno-białego schematu. Ta zdolność wykształcona w trakcie ewolucji jest w nas utrwalana od dzieciństwa przez rodziców, szkołę i otoczenie. Kevin Dutton, autor bestsellerów psychologicznych oraz utytułowany naukowiec z Oksfordu, pokazuje, że nie zawsze upraszczanie życia i wyborów jest dla nas najlepsze. „Myślenie czarno-białe” ukaże się już 12 maja.
Twój mózg bez tajemnic
Sen, pamięć, mowa, odczuwanie przyjemności czy strachu - codziennie mamy do czynienia z tymi procesami i emocjami, ale jak mózg je tworzy?
Życzenia dla Świata
Początkowo Ratzinger nie był entuzjastą Bergolio. Widział w nim reformatora, który może zupełnie zmienić oblicze Kościoła. To mu się nie podobało. A przynajmniej taki obraz, możemy zobaczyć w filmie fabularnym Dwóch Papieży.
Łykać jak Homo sapiens
Andrzej poznał Ilonę na forum miłośników wampirów i filmu „Zmierzch”. On był w średnim wieku, ona za rok miała skończyć 20 lat. Ilonie udało się przekonać Andrzeja, że jest prawdziwym wampirem, a on był gotowy wydać 10 tys. zł, żeby ta przemieniła również jego.
Sen nocy letniej
Rekord czasu, jaki można wytrzymać bez snu pobił w 1964 roku Randy Gardner. Nie spał przez 264 godziny i 12 minut. Brak snu jednak już w wyjątkowo krótkim czasie daje się nam we znaki. Zaczynają się problemy z koncentracją, pamięcią czy motywacją po nieprzespanej dobie a co dopiero 11.
To nie ja, to Ty!
Co się dzieje, gdy masz całą masę niewygodnych, krępujących i irytujących emocji, z którymi nie chcesz się świadomie zmierzyć?
Otwórz już oczy
Jak długo śpisz? Czy się wysypiasz? A może cierpisz na bezsenność? Ile tak naprawdę powinniśmy spać?
Odkryjmy potęgę kolorów!
Nie lubisz tego wina? Wypróbuj go pod innym oświetleniem. Chcesz, żeby ten napój był bardziej słodki? Rozjaśnij jego kolor. Chcesz, żeby herbata była zimniejsza? Umieść ją w szklanym pojemniku. Widzenie naprawdę jest wiarą.
Zabić Wertera
Zdarzenie, z którym mieliśmy do czynienia podczas 27 finału WOŚP do dzisiaj odbija się echem medialnym. Prowadzone są rozważania co można było zrobić, czego nie trzeba było robić i co teraz zrobić.
Ho ho ho... oto rzeczywistość...
Okres świąt Bożego Narodzenia z pewnością dla wielu z nas jest czasem do spotkania z najbliższymi. To czas, gdy słuchamy świątecznych melodii, gromadzimy się przy suto zastawionym stole, szczęśliwe dzieci biegają wokół pięknie przystrojonej choinki i tylko oczekujemy by dorwać się do błyszczących prezentów zapakowanych w czerwone kokardy.
Śladami Bestii
Czy to możliwe, żeby dobry człowiek popełnił zły uczynek?
W 1974 roku, serbska artystka Marina Abramowić wystawiła wybuchowy show, zatytułowany Rhythm 0 w galerii w Neapolu. Jednocześnie ujawniając coś strasznego o ludziach.
Dogadać się z innymi
Dlaczego tak trudno jest porozumieć się z innymi? Dlaczego inni nie rozumieją mojego punktu widzenia? Gdzie tkwi przyczyna problemów w relacjach z rodziną, szefem i współpracownikami?
Homo nie całkiem sapiens
Krytyczni, ale merytoryczni. Spierający się, ale też rozumiejący. Bogdan Wojciszke, wybitny polski psycholog i Marcin Rotkiewicz, ceniony dziennikarz naukowy rozmawiają o automatyzmach myślenia, nadętych politykach, narzekaniu Polaków i pułapkach moralności.
Syndrom gotującej się żaby. Co zabiło żabę?
Wyobraź sobie, że umieściłeś żabę w naczyniu z wodą i po chwili zaczynasz ją podgrzewać. Gdy temperatura wody wzrasta, widzisz, że żaba może odpowiednio dostosować swoją temperaturę ciała. Płaz kontynuuje regulację wraz ze wzrostem temperatury.
Mądrość i różne niemądrości
Żyjemy w świecie nieustających rekomendacji. Co robić, jak myśleć, w co się ubierać? Co zrobić, by osiągnąć sukces i na jaką partię głosować?
Ta piosenka obniża stres o 65%
Wszyscy dobrze wiemy, że powinniśmy się nauczyć zarządzać swoim stresem. Gdy sprawy stają się coraz trudniejsze w pracy, szkole czy życiu prywatnym, możemy korzystać z wielu porad, sztuczek i technik, które pozwolą uspokoić nieco skołatane nerwy.
Pokochaj poniedziałki. Jak poradzić sobie z wypaleniem zawodowym?
Czy na myśl o poniedziałku zaczyna cię boleć brzuch? Czy już w niedzielne popołudnie pogarsza ci się nastrój? Czy tylko w weekendy czujesz, że żyjesz? Czy inni zauważają u ciebie spadek energii i zmiany w zachowaniu?
Odzyskać kontrolę
Zespół stresu pourazowego (ang. Post-Traumatic Stress Disorder - PTSD) stał się chorobą naszych czasów i jest to zaburzenie, które rozwija się u osób, które doświadczyły szokującego, przerażającego lub niebezpiecznego wydarzenia.
Intuicja nie ma płci, czyli jak podejmujemy decyzje?
Podobno mężczyźni są lepszymi decydentami niż kobiety. Nie kierują się emocjami, są odporni na sugestie innych, trafniej przewidują konsekwencje swoich wyborów, a co najważniejsze robią to wszystko szybciej. Czy faktycznie tak jest? A nawet jeśli, czy taki model podejmowania decyzji naprawdę jest kluczem do sukcesu?

Wiele


