Menu

Prezentowanie emocji jako technika autoprezentacji

W sposób niewerbalny wyrażamy przede wszystkim emocje. Często wystarczy na kogoś spojrzeć, aby stwierdzić, że jest on wesoły, smutny, zadowolony, rozczarowany, podniecony, przygnębiony, spokojny czy wystraszony. Wynika to z jego wyrazu twarzy, postawy, sposobu poruszania się, a czasami nawet wyglądu – ludzie przeżywający jakieś głębokie emocje czasami przestają o siebie dbać.

Zwykle jest to zachowanie niekontrolowane, spontaniczne, będące zewnętrznym przejawem życia emocjonalnego. Sposoby, w jaki ludzie wyrażają – a nawet przeżywają – swoje stany psychiczne, nie zależą jednak wyłącznie od wewnętrznych, immanentnych dyspozycji człowieka, niezależnych od bodźców zewnętrznych. Przeciwnie, mają one charakter społeczny.

Istnieje coraz więcej dowodów na to, że emocje nie są jedynie wewnętrznymi reakcjami, lecz również aktami społecznymi związanymi z interakcją z otoczeniem. Wiele naszych emocji wynika z przyczyn społecznych. Co więcej, wpływają one na zachowanie innych ludzi, a być może nawet istnieją tylko z powodu swojego oddziaływania społecznego (Leary, 2007).

Wyrażanie emocji należy do niewerbalnych sposobów komunikowania się ludzi pomiędzy sobą, a więc i do wzajemnego wywierania na siebie wpływu. Wpływ zaś wywierają na nas nie tylko zabiegi ludzi celowo do tego dążących, ale i zwykłe oglądanie ich zachowań. Zgodnie z teorią społecznego uczenia się, obserwowanie zachowań innych ludzi zmienia nasze myśli, uczucia i zachowania. Słowem, uczymy się przeżywać i wyrażać emocje, czerpiąc wzory z zachowań innych ludzi, nie tylko realnych – także bohaterów filmowych czy literackich, a nawet tych z gier komputerowych czy kreskówek dla dzieci.

Wydaje się zatem zrozumiałe, że dostrzegając te wzajemne oddziaływania, często usiłujemy je strategicznie wykorzystać. Poprzez publiczne wyrażanie emocji nie tylko kreujemy swój wizerunek, ale też uczymy otoczenie, czego od niego oczekujemy. Kiedy damy ludziom odczuć, co sprawia nam przykrość czy ból, a co uśmiech i radość, będą oni mogli odpowiednio korygować swoje postępowanie wobec nas.

Rozsądek jednak nakazuje, aby nie okazywać swoich prawdziwych emocji tym, którzy nam jawnie źle życzą. Zawsze mogą oni tę wiedzę wykorzystać przeciwko nam. Kto dobrze zna mapę czyichś emocji, łatwo może nimi manipulować. Lepiej zatem, żeby to nie był nasz wróg.

Podobnie jak w przypadku opisywania siebie czy wyrażania postaw, prezentowanie emocji może polegać na ich strategicznym eksponowaniu i ukrywaniu. Jedne emocje wyolbrzymiamy, inne staramy się ukryć, jeszcze inne po prostu symulujemy, aby osiągnąć zamierzony cel. Dzieci na przykład często płaczą wniebogłosy, pozorując niewymowną rozpacz, kiedy chcą skłonić rodziców do kupienia im zabawki czy słodyczy. Dorośli postępują podobnie, tyle że w sposób bardziej wysublimowany, niejawny i przebiegły.

Prezentujemy emocje także po to, aby wyrazić nasz emocjonalny stosunek do innych, a więc to, że kogoś lubimy, że na kimś nam szczególnie zależy albo przeciwnie: że nie darzymy kogoś sympatią lub tymczasem mamy go serdecznie dość.

Niewerbalne wyrażanie emocji często ma w sobie coś z dyplomacji: niby nie mówimy niczego wprost, a tylko dajemy do zrozumienia, ale czasami nasz niewerbalny przekaz bywa silniejszy od tego, który moglibyśmy sformułować za pomocą słów. Jednocześnie nie stanowi on żadnego oficjalnego zobowiązania i niejako zwalnia od odpowiedzialności – nikt nas nie może „trzymać za słowo” ani rozliczać z tego, co powiedzieliśmy, bo nie powiedzieliśmy niczego. Niewerbalne komunikaty są wystarczająco niejednoznaczne, aby w razie potrzeby móc taktycznie perswadować, że zostały one błędnie zinterpretowane.

Rzecz jasna, w niektórych sytuacjach – na przykład zawodowych – lepiej jest ukrywać uczucia, niż je przesadnie wyrażać. Ludzie prezentujący się jako nadmiernie targani emocjami postrzegani są jako niestabilni emocjonalnie i ogólnie nieobliczalni, odstraszają tym samym od nawiązywania z nimi współpracy czy wchodzenia w intymne związki.

Podobnie złe wrażenie robi demonstrowanie emocji nieodpowiednich do sytuacji. Ludzie cieszący się z cudzego nieszczęścia, a smucący się z sukcesu innych nie budzą zwykle sympatii. W ekstremalnych przypadkach – np. gdy ktoś śmieje się na pogrzebie – osoba taka może zostać uznana za psychicznie niezrównoważoną.

Publiczne okazywanie pogardy lub nienawiści swoim najbliższym czy osobom starszym, niepełnosprawnym lub powszechnie szanowanym także nie zrobi dobrego wrażenia.

Warto też mieć na uwadze, że ludzie na ogół źle odbierają wyrażanie negatywnych emocji. Nikt nie chce zbyt często przebywać w obecności kogoś, kto stale jest smutny, wściekły lub rozdrażniony. Prezentowanie takich uczuć bywa ponadto odbierane jako przyznanie się do porażki życiowej – oto jestem smutny, wściekły lub rozdrażniony, bo nie udało mi się zrealizować tego, co zamierzyłem, bo nie odniosłem sukcesu, bo nie powiodło mi się w życiu. Większość z nas unika takiego wizerunku. To dlatego ludzie często udają na pokaz szczęśliwych i zadowolonych z siebie, choć ich rzeczywisty stan psychiczny jest zgoła odmienny.

Prezentowanie emocji pozytywnych z kolei – choćby wbrew swojemu faktycznemu samopoczuciu – bywa niekiedy męczące, ale czasami czyni terapeutyczne cuda. Udając szczęśliwych przed innymi, nierzadko można się takim poczuć naprawdę – a przecież szczęście to nie obiektywny stan, tylko subiektywne poczucie: jestem szczęśliwy, kiedy czuję się szczęśliwy i vice versa. Poza tym uśmiech przyciąga uśmiech. Kiedy uśmiechamy się do ludzi, ludzie uśmiechają się do nas – co w teorii warunkowania sprawczego nazywa się wzmocnieniem pozytywnym – a wtedy naprawdę robi się raźniej na duszy.

Bibliografia:

  • Leary, M. (2007). Wywieranie wrażenia na innych. O sztuce autoprezentacji. Gdańsk: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne.
Grzegorz Tomicki
Autor: Grzegorz TomickiStrona www: http://autoprezentacja.innelektury.pl/
Doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa. Krytyk literacki, poeta, publicysta, literaturoznawca, wykładowca. Stale współpracuje z miesięcznikami „Odra” i „Twórczość” oraz kwartalnikiem „FA-art”. Opublikował tomy wierszy: Miasta aniołów (1998), Zajęcia (2001) i Pocztówki legnickie (2015) oraz monografię Po drugiej stronie lustra. O twórczości Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego (2015). Prowadzi blog literacki Inne lektury oraz stronę psychologiczną Autoprezentacja. Mieszka w Legnicy.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Tagi


Powered by Easytagcloud v2.1

Newsletter

Bądź na bieżąco!

Znajdź nas na Facebooku