Menu

Nie daj się sprowokować: poradnik dla ofiar zaczepek

Jakiś czas temu pisałem o nieporozumieniach dotyczących agresji, które utrudniają zrozumienie, jakie formy może przyjmować agresja w pracy, skąd się bierze czy jak z nią walczyć. Dziś chciałbym napisać o agresji w odpowiedzi na prowokację, będzie więc zdecydowanie bardziej konkretnie. Z dwóch powodów. Po pierwsze, prowokacja ze strony współpracownika, zwierzchnika czy klienta to proza korporacyjnego życia. Po drugie, prowokacja zaliczana jest, w sumie od początku systematycznych badań nad agresją w ogóle, do najsilniejszych sytuacyjnych predyktorów zachowań agresywnych. Ale po kolei.

Czym jest prowokacja?

Za prowokację może zostać uznane każde zachowanie, które osoba prowokowana uzna za wynikające bezpośrednio z wrogich zamiarów. W takim sensie prowokacja może przyjmować formy różnych zachowań, które łączy to, że dla osoby sprowokowanej są uzasadnieniem agresywnej reakcji. Warto w tym momencie zauważyć, że pewne formy prowokacji w miejscu pracy mogą być bardziej irytujące niż inne.

Na przykład, ludzie denerwują się bardziej, gdy prowokacja przyjmuje postać protekcjonalnego zachowania (wyrazy ignorowania czy lekceważenia) albo niesprawiedliwej i okrutnej krytyki, która odnosi się do osoby, a nie jej zachowań. Inną formą prowokacji, dla wielu ludzi bardzo irytującej, jest przekomarzanie się/dokuczanie, które przyjmuje postać prowokacyjnych uwag, które zwracają uwagę na niedoskonałości czy potknięcia adresata takich uwag, choć czasem mogą być wyrazem szczególnego poczucia humoru. I jeśli o dokuczaniu mowa, kluczowe znaczenie dla uznania takich zachowań za prowokacyjne ma uznanie, że dokuczający ma wrogie intencje. Im silniejsze przekonanie o wrogości intencji, tym bardziej agresywna może być reakcja na dokuczanie. Dla wielu ludzi działania prowokatorów, które mają na celu zagrożenie naszej pozycji czy wizerunkowi, który kreujemy na użytek innych ludzi, stanowi istotne kryterium rozpoznania prowokacji.

W naszej kulturze reakcją na prowokację ze strony drugiej osoby powinno być „nadstawienie drugiego policzka”. Innymi słowy, najlepszym sposobem na zareagowanie na prowokację jest ignorowanie takich zaczepek. W praktyce, łatwiej napisać, niż zrobić, i jak pokazują wyniki wielu badań realizowanych w zasadzie od początku historii systematycznych badań nad agresją w latach czterdziestych XX wieku, prowokacja jest jednym z najsilniejszych predyktorów zachowań agresywnych.

Gdy ludzie stają się celem prowokacji, niezależnie, czy przyjmuje ona postać niesprawiedliwej krytyki, sarkastycznych uwag czy fizycznej napaści, mają poczucie, że mają prawo do odwetu czy zemsty zgodnie z regułą wzajemności. Odwzajemnienie nierzadko przyjmuje postać odwetu z nawiązką (zwłaszcza wtedy, gdy ofiary prowokacji zakładają, że była ona zamierzona), co w konsekwencji może stanowić zarzewie konfliktu interpersonalnego, który będzie dość szybko eskalował na wymiarze agresywności.

Prowokacja i co dalej…?

Zacznijmy od tego, że ludzie różnią się od siebie łatwością, z jaką można ich sprowokować. Na przykład, ludzie agresywni są w naturalny sposób bardziej podatni na prowokację i skłonni do agresywnej reakcji dlatego, że (a) zakładają, że ludzie reagują agresywnie, (b) łatwiej uznają niejednoznaczne zachowania za agresywne i (c) zakładają, że gdy ktoś wyrządza krzywdę czy przykrość innemu człowiekowi, to robi to z rozmysłem. Przeanalizujmy dokładniej, jak na prowokacje reagują osoby agresywne.

Kluczowe znaczenie dla naszej reakcji na prowokację ma sposób spostrzegania sytuacji, która wydaje się być prowokacją. Warto podkreślić, że to, jak spostrzegamy sytuację, ma nierzadko dużo większe znaczenie od tego, jak jest naprawdę. Ludzie reagują zdecydowanie bardziej agresywnie, gdy zakładają, że zachowania, które są wobec nich podejmowane, wynikają z wrogich intencji. Wyobraźmy sobie, że współpracownik rzuca na powitanie koleżanki frazę w brzmieniu: WOW, ale się dziś odpicowałaś! To, czy ta uwaga uznana zostanie za prowokacyjną, zależy w dużej mierze od nastawienia adresatki wobec autora tych słów. Przy założeniu, że jest niechętny, bo obawia się, że przegra rywalizację o awans, w jego uwadze z łatwością można będzie znaleźć nutę sarkazmu czy ironii. Ta sama fraza rzucona przez przyjaciela, której sympatii można być pewnym, raczej nie zrobi takiego wrażenia.

Atrybucja przyczyn analizowanego zachowania ma kluczowe znaczenie dla interpretacji sytuacji społecznej i nadania jej sensu, który stanowi punkt wyjścia do tego, co wydarzy się za chwilę. I tu zaczyna robić się ciekawie, bo dla ludzi agresywnych dość typowe jest zakładanie, że inni są do nich wrogo nastawieni, że ich na każdym kroku atakują (nawet jeśli tym innym nawet nie przeszło to przez myśl). Taka wroga inklinacja w poszukiwaniu przyczyn zachowań, co specjalnie nie zaskakuje, sprzyja agresywnym reakcjom na prowokacje. Wroga inklinacja w atrybucji motywów zachowań innych ludzi pojawia się w reakcji na konkretne zachowania. Wiele wskazuje na to, że ludzie agresywni mają wrogie postawy wobec innych ludzi, które wynikają z ogólnego przekonania, że interakcje społeczne zazwyczaj są nacechowane agresją. Agresywnym ludziom świat widziany z takiej perspektywy wydaje się bardzo agresywnym miejscem. I wreszcie trzecia inklinacja spostrzegania społecznego, która wpływa na prawdopodobieństwo rozpoznania prowokacji, to oczekiwanie, że inni ludzie będą reagować na konfliktowe sytuacje społeczne w sposób agresywny.

W reakcji na prowokację pojawiają się negatywne emocje (takie jak złość, gniew) o sporym nasileniu. I choć prowokacja w istocie jest jednym z najsilniejszych predyktorów agresji, nie oznacza to, że każda prowokacja prowadzi do pojawienia się zachowań agresywnych. W ciągu zaledwie kilku sekund od prowokacji aktywizują się rejony mózgu, odpowiedzialne za kontrolę doświadczanych przez człowieka emocji. Jednocześnie jednak silne emocje wzbudzone przez prowokacje, uczucie gniewu czy złości, któremu towarzyszy fizjologiczne pobudzenie organizmu, rozpraszają się w ciągu kwadransa. W praktyce oznacza to, że ludzie dość często dają sobie radę z zalewającą ich falą gniewu i agresja w odpowiedzi na prowokację się nie pojawia. Zauważmy, że w naszej kulturze można oczekiwać, że ludzie zazwyczaj są dość silnie umotywowani do powstrzymywania agresji wynikającej z gniewu czy agresywnych impulsów, choć nie zawsze taka samokontrola jest skuteczna. Nieskuteczność samokontroli stanowi dla badaczy przesłankę do poszukiwania innych niż opartych na samokontroli mechanizmów zarządzania gniewem.

Zacznijmy od tego, że kontrola jakichkolwiek emocji może przyjmować zasadniczo dwie formy. Po pierwsze, emocje można kontrolować poprzez czynniki, które określone emocje wywołują. Jeżeli wiem, że coś wywołuje mój smutek, mogę tego unikać. Gdy wiem, że coś sprawia mi radość, mogę do tego czegoś dążyć. I już. Może jeszcze dodajmy, że taka kontrola emocji wymaga elementarnej samowiedzy odnośnie sposobów reagowania emocjonalnego na różne bodźce. Po drugie, kontrola emocji może polegać na próbach kontrolowania ekspresji emocji, które właśnie są wzbudzane lub już zostały wzbudzone. W odniesieniu do agresji uważa się, że bardziej skuteczna jest samoregulacja pierwszego rodzaju, to znaczy unikanie sytuacji, o których wiadomo, że mogą wzbudzić złość i w konsekwencji doprowadzić do agresji.

Niestety, prowokacja ma często to do siebie, że zazwyczaj nie sposób jej przewidzieć. Pozostaje więc druga grupa taktyk opanowywania emocji, które ukierunkowane są na kontrolę sposobu wyrażania wzbudzonych emocji. Wśród taktyk tego rodzaju można wymienić próby interpretacji zdarzenia w sposób, który zmniejsza intensywność emocji wzbudzonych przez to zdarzenie. Gdy prowokacja już wywołała negatywne emocje, może pojawić się gniewna ruminacja, która obejmuje rozpamiętywanie zdarzenia (które gniew wywołało, na przykład prowokacji), koncentrację na doświadczanym właśnie gniewie czy myślach, które właśnie wtedy się pojawiają, a mogą dotyczyć motywów sprawcy prowokacji czy planowania adekwatnej zemsty. Warto przypomnieć, że ruminacja ma na celu powstrzymanie agresji. Okazuje się jednak, że prowokacja człowieka, który agresywnie ruminuje, jest szczególnie ryzykowna, prawdopodobieństwo agresywnej reakcji na prowokację jest w takim przypadku szczególnie wysokie. Co więcej, można przypuszczać, że w takiej sytuacji ruminacja sprzyja zachowaniom agresywnym także wobec osób, o których wiadomo, że nie mają nic wspólnego z prowokacją.

Jak to możliwe, że ruminacja intensyfikuje agresywną reakcję na prowokację?

Zgodnie z ogólnym modelem agresji (zaproponowanym przez Andersona i Bushmana, 2002), czynniki indywidualne i sytuacyjne wpływają na stan, w jakim człowiek znajduje się w danym momencie (np. uczucie złości, agresywne myśli czy pobudzenie fizjologiczne). W odniesieniu do gniewu za każdym razem, gdy człowiek powraca myślami do prowokującego incydentu, ruminacja podtrzymuje (a czasami wzmacnia) każdą z wymienionych składowych agresywnej reakcji. Wzrost agresywności (w zakresie myślenia, odczuwania oraz pobudzenia) ogranicza możliwości poznawczej reinterpretacji zdarzenia w sposób, który mógłby ograniczyć odczuwaną złość. Co w konsekwencji prowadzi do wzrostu prawdopodobieństwa pojawienia się impulsu do agresywnego zachowania.

Zaproponowana w ostatnich latach teoria zakłada, że zachowania agresywne można przewidywać w oparciu o analizę trzech grup czynników. Czynniki, które agresji sprzyjają (jak prowokacja czy interpersonalny konflikt), doprowadzą do zachowania agresywnego, gdy ich wpływ będzie większy niż to wszystko, co przed agresją ludzi powstrzymuje. Złość, agresywne myśli i fizjologiczne pobudzenie można utożsamiać z siłami, które do agresji popychają. Z drugiej strony, powstrzymywanie się od wybuchu wymaga samokontroli, której zasoby są ograniczone (co oznacza, że wcześniej niż później się wyczerpią).

Samokontrola gniewnej ruminacji, która przyjmuje postać agresywnych myśli i negatywnych emocji, które towarzyszą tym rozmyślaniom, wymaga szczególnych zasobów samokontroli. Gniewne myśli i uczucia można próbować kontrolować na co najmniej trzy sposoby: a) tłumienie agresywnych myśli (gdy staram się nie myśleć o tym, co wywołuje gniew), b) poprzez zarządzanie intensywnością odczuwanego gniewu (gdy powtarzam jak mantrę „uspokój się”, „nic się nie stało”, „wyluzuj”), oraz c) powstrzymywanie się od wybuchu i/lub okazywania gniewu (mimicznej ekspresji emocji czy zachowań agresywnych wobec prowokatora i nie tylko). Nieważne, z której taktyki korzystamy, zasoby naszej samokontroli topnieją z każda chwilą. Ubywa ich tym szybciej, im bardziej staramy się przezwyciężyć odczuwany gniew i im natężenie emocji jest wyższe. I tu pojawia się moment kluczowy: nagle kolejna prowokacja. I znowu gniew, którego tym razem powstrzymać nie będziemy mogli, nasza samokontrola się wyczerpała. Zaczyna się zadyma…

Jak nie dać się sprowokować?

  1. Oszczędzaj samokontrolę, najbardziej jak się da, bo szybko jej ubywa. Pamiętaj, że im dłużej się powstrzymujesz od wybuchu, tym szansa, że do wybuchu dojdzie, jest większa.
  2. Wyczerpane zasoby staraj się odnowić/odbudować. Zjedz batonika (glukoza jest niezbędna w procesie sprawowania kontroli). Naucz się skutecznie relaksować.
  3. Pamiętaj, że nasilenie emocji dość szybko maleje. Jeśli czujesz, że dłużej nie wytrzymasz, wycofaj się na z góry upatrzone pozycje i przeczekaj w spokoju najgorsze. Nie daj się wtedy po raz kolejny sprowokować.
  4. Naucz się taktyk pozwalających na ograniczenie siły pobudzenia (ćwiczenia oddechowe, relaksacja)
  5. Co by było gdyby? Zaplanuj swoją reakcję na najbardziej zaskakującą sytuację, o której wiesz, że może cię sprowokować. Gdy widzisz prowokacyjne zachowanie kolegi wobec innego współpracownika, pomyśl, co ty byś zrobił na miejscu osoby sprowokowanej w ten sposób.
  6. Unikaj prowokatora. Czasem prowokacyjne mogą być zachowania, które są konsekwencją czy wyrazem konfliktu interpersonalnego. Jeżeli jesteś z kimś skonfliktowany, staraj się unikać sytuacji, w których mogą pojawić się takie zachowania. Gdy musisz spotkać się z potencjalnym prowokatorem, staraj się mieć świadków – obecność audytorium może ograniczyć agresywność prowokacji i jednocześnie zmniejszy szansę agresywnej reakcji na prowokację.
  7. Żeby nie dać się sprowokować, trzeba wiedzieć, jak można nas sprowokować. 

Do czytania (pdf – link do artykułu):

  • Anderson, C. A., & Bushman, B. J. (2002). Human aggression. Annual Review of Psychology, 53(1), 27-51.[pdf
  • Denson, T. F., Pedersen, W. C., Friese, M., Hahm, A., & Roberts, L. (2011). Understanding impulsive aggression: Angry rumination and reduced self-control capacity are mechanisms underlying the provocation-aggression relationship. Personality and Social Psychology Bulletin, 37(6), 850-862. [pdf
  • De Castro, B. O., Veerman, J. W., Koops, W., Bosch, J. D., & Monshouwer, H. J. (2002). Hostile attribution of intent and aggressive behavior: A meta‐analysis. Child Development, 73(3), 916-934.[pdf]

 

Dr Jarosław Kulbat - psycholog społeczny, konsultant i trener, wykładowca SWPS Wrocław, popularyzator nauki i bloger (Korporacyjne piekło).

Jeśli spodobał Ci się post, polub stronę autora na facebookudołącz do kręgu na g+ albo śledź na twitterze.

dr Jarosław Kulbat
Autor: dr Jarosław KulbatStrona www: http://kulbatkonsulting.blogspot.com/
Psycholog społeczny, konsultant i trener, wykładowca SWPS Wrocław, popularyzator nauki i bloger

Komentarze  

Barbara
# Barbara 2014-01-18 19:47
Świetnie opisane działanie prowokacji. Dla mnie to w zasadzie jedyny chwyt wyzwalający agresję. Zgodnie z zasadą, w której byłam wychowana - nie zaczepiaj, ale jak cię zaczepią to bij. Przyznaję - zasada dość kosztowna emocjonalnie, ale w efekcie przynosząca pewne korzyści - w pracy prowokatorów jakby ubywało. Chociaż żart czy nawet kpina była lepsza, ale skąd wziąć poczucie humoru w takich chwilach? :D
Odpowiedz
Karolina
# Karolina 2015-09-05 21:36
Jeśli chodzi o prowokację, to moim zdaniem jest w artykule dużo zgodności z tym jak wygląda prowokacja, jednak nie można przekładać tej wiedzy na praktykę w każdej sytuacji. Często osoby potencjalnie nieznajome, spotkane na ulicy są na tyle bezkrytyczne, że nie panują nad prowokacją i swoją psychiką, a myślowo prowokują do tego stopnia, że odpowiednie natężenie ich emocji z emocjami osoby prowokowanej mogą uniknąć ataku fizycznego.Prow okują przeważnie osoby, któr euważają, że posiadają ośmieszające osobę informacje lub są chronicznie zazdrosne. Niestety emocje mają to do siebie, że nie są zależne od jednostki ale od jej mózgu i poziomu intelektualnego . Nie ma ani pozytywnych ani negatywnych emocji, wszystkie są identyczne , tylko od nas zależy w jakim kierunku je przeniesiemy. Negatywny może być jedynie efekt prowokacji, np. napaść na osobę prowokowaną przez wiele osób.Jestem zwolenniczką poglądu, że nie każda osoba, która twierdzi, że ktoś jej dokucza czy szkodzi może kłamać lub mieć problemy. Uważam, że zjawiska społeczne często wyłamują się z ram psychologii i to ofiary prowokacji, które wręcz mogą być szykanowane przez prowokatorów najlepiej wiedzą, że można komuś zniszczyć psychikę przez zbyt duże natężenie agresji. Agresja nie jest już emocją ale reakcj. Moim zdaniem, prowokacja jest złem, a zło nie wypływa z człowieka.
Odpowiedz

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Tagi


Powered by Easytagcloud v2.1

Newsletter

Bądź na bieżąco!

Znajdź nas na Facebooku